Nie siejmy strachu, po prostu bądźmy świadomi. Światowy kryzys finansowy już blisko – jak zareagują kryptowaluty?

Postanowiłem napisać o tym temacie, nie po to, aby wzbudzać strach, ale dlatego, że co pewien okres czasu taki kryzys pojawia się i warto mieć świadomość tego, co jest jego przyczyną i przede wszystkim – jak się do niego przygotować.

kryptowaluty, światowy, kryzys, finansowy, kryptowaluty, bitcoin, złoto, srebro, nieruchomości, giełda, hossa, bessa

Jak zapewne część z Was wie, masowe dodruki pieniądza przyczyniają się do powstania kryzysu finansowego. Jest to czas, kiedy bank centralny zalewa nie mającym realnego odzwierciedlenia w zasobach pieniądzem, sztucznie obniżając stopy procentowe. Czyli w oparciu o błędne założenia, rozpoczyna się “sztuczny bum” poprzez rozpoczęcie długoterminowych inwestycji. Później jednak następuje weryfikacja – zaczyna brakować zasobów na ukończenie inwestycji i zanika wizja, że po ukończeniu inwestycja będzie przynosiła zysk. Także krach pojawia się w momencie, kiedy ujawniają się błędne inwestycje. Innymi powodami kryzysów są również wojny, konflikty, manipulacja rynku przez bogaczy czy zaawansowany socjalizm, jak to ma miejsce np w Wenezueli, gdzie doszło do hiperinflacji.

Średni okres “budowania” kryzysu to ponad 5 lat, a teraz mamy już 10-letnią przerwę. Co zatem dzieje się podczas kryzysu? Generalnie wszystko co rosło, zaczyba lawinowo spadać. Ludzie pompują, aż w końcu następuje tąpnięcie i krach. Przecież pamiętamy potężny kryzys, kiedy to praktycznie każdy kto nie miał na karku komornika, mógł sięgnąć po duży kredyt, nawet o wartości nieruchomości – udzielano kredyty każdemu, jakby worek pieniędzy nie miał limitu. A potem okazało się, że ludzie nie mają wystarczających pieniędzy na spłaty, kredyty, które pierwotnie dwukrotnie przewyższały wartość nieruchomości, a później wróciły na swój dawny poziom. Wtedy człowiek zostawiał te nieruchomości, banki opakowywały je w różne narzędzia, sprzedawały na giełdach i ostatecznie to wszystko okazało się bezwartościowe.

Pamiętacie bańkę w 2000 roku po upadku dotcomów oraz ataku na WTC? Prezes FEDu postanowił ożywić gospodarkę poprzez obniżenie stóp procentowych z 6,5% pod koniec 2000 roku, do 1% w czerwcu 2003 roku. Podaż od 2001 do 2007 roku wzrosła o 51%. Przez to, FED ratował gospodarkę i doprowadził do napompowania jeszcze większej bańki.

Przed kryzysem, ludzie mniej wydają pieniędzy, bo słyszą o kryzysie w różnych miejscach, w mediach i boją się tego kryzysu. A przez to, że ludzie mniej wydają, to firmy gorzej funkcjonują, a co za tym idzie, mniej płacą ludziom, a potem ci jeszcze mniej wydają i tak tworzy się taki efekt domino. Czy jesteśmy już w tym miejscu? Spójrzmy dalej…

Jesteśmy dzisiaj po 10 latach hossy. W USA wszędzie jest już bańka spekulacyjna, akcje są bardzo drogie. Banki centralne przez lata wspomagały gospodarkę dodrukiem pieniądza, a teraz redukują poziom tego dodruku. FED od kilku lat podnosił stopy procentowe, a w tym roku po raz pierwszy je obniżył, chcąc w ten sposób podwyższyć inflację, sądząc, że gospodarka dzięki temu będzie lepiej funkcjonować. Rosną zwolnienia w Stanach, a wskaźniki wyraźnie pokazują, że tego czasu jesteśmy blisko. Ponadto, jak wspomniałem wcześniej, obecny cykl trwa już 10 lat, więc tak naprawdę każdy miesiąc zbliża nas do owego kryzysu.

kryptowaluty, światowy, kryzys, finansowy, kryptowaluty, bitcoin, złoto, srebro, nieruchomości, giełda, hossa, bessa, odwrócona krzywa rentowności 2019

A więc, co robić w trakcie kryzysu, jak się do niego przygotować i w co inwestować?

Przede wszystkim, zachęcam do tego, aby nie pakować się w długoterminowe kredyty, bo w czasie kryzysu stopy procentowe mogą pójść wysoko w górę i raty mogą być większe, niż dziś. W kwestii inwestowania – nie inwestować w to, co jest modne. Bo to, co jest modne, to jest to, w co już weszła ulica, a kiedy wchodzi ulica, to znaczy, że do pęknięcia bańki juz blisko – co miało miejsce chociażby na kryptowalutach w styczniu 2018 roku. Przy kupowaniu akcji, trzeba być bardzo ostrożnym i mieć sporą wiedzę na ten temat. Podobnie jak na rynku Forex, gdzie 3 na 4 grających, zamyka pozycje na stracie. Statystycznie chyba tylko kasyna skubią większą grupę ludzi.

To, w co podczas kryzysu uważam, że warto inwestować to przede wszystkim, tak jak do tej pory – w siebie i w swój biznes 😉 Jeśli będziesz ekspertem w swojej dziedzinie, zadbasz o swoją firmę, o marketing, to jeszcze zyskasz na kryzysie, bo większość konkurencji w tym czasie jednak się boi, gubi i daje nieświadomie zarobić tym, którzy w ten wir nie wpadli. Surowce oraz przede wszystkim złoto, srebro i inne metale szlachetne, powinny być dobrym i dość bezpiecznym wyborem. One zyskują, kiedy mamy negatywne rzeczywiste stopy procentowe, czyli inflacja przewyższa np oprocentowanie lokat czy obligacji.

Wyprzedaż i promocje można wykorzystać pod nieruchomości – black friday będzie w pewnym momencie świetną okazją dla inwestorów mających odpowiednią gotówkę.  Inwestując w nowoczesne spółki, możemy liczyć na ok. 10-20% zysku w skali roku. Pożyczki peer-to-peer, zabezpieczone hipoteką, mogą dać bezpieczne 6-12% rocznie. I na koniec, jako tę wisienkę na torcie, zostawiłem kryptowaluty!

Kryptowaluty należą zdecydowanie do inwestycji bardziej ryzykownych, natomiast jednocześnie do takich, które w czasie kryzysu, mają realną możliwość wzbogacenia naszego portfela o dziesiątki, jak nie setki procent. Przecież to właśnie Bitcoin powstał 10 lat temu, jako odpowiedź na tamtejszy kryzys finansowy. Wtedy ujawniony został manifest Satoshiego Nakamoto, wydobyto pierwsze bloki, przeprowadzono pierwsze transakcje, zaczęły powstawać giełdy. Już nie będę wracał do całej historii i przyczyn powstania kryptowalut – o tym możesz poczytać w tym miejscu.

kryptowaluty, światowy, kryzys, finansowy, kryptowaluty, bitcoin, złoto, srebro, nieruchomości, giełda, hossa, bessa

Sceptycy uważają, że podczas kryzysu nastąpią gwałtowne spadki i wiele projektów w ogóle nie przetrwa tego czasu i zwyczajnie upadnie. Zwolennicy z kolei są przekonani, że czas kryzysu będzie rozkwitem dla rynku kryptowalut. Ja staram się patrzeć na te kwestie chłodnym, neutralnym okiem i nie będę usilnie bronił którejkolwiek ze stron, starając się do czegokolwiek przekonywać.

Już pomijając fakt, że właśnie kryptowaluty od początku w założeniu mają zastąpić pieniądz i w trudnym dla niego momencie, mają pokazać swoje silne oblicze – sugeruję spojrzeć na to, co dzieje się w danych krajach, które z kryzysem już się spotkały. Jak w tych miejscach ludzie zareagowali na Bitcoina?

W grudniu 2018 roku, wspomniana już wyżej Wenezuela, osiągnęła rekordową inflację. Co ciekawe, właśnie wtedy wzrosła tam popularność Bitcoina i wzrósł jego volumen. Natomiast szczyt handlu na kryptowalutach, miał miejsce w pierwszych miesiącach 2019 roku. Warto też zaznaczyć, że równie mocną popularnością, cieszy się w tamtych rejonach DASH, a narodowa kryptowaluta Petro, nie przyniosła zainteresowania obywateli.

W Turcji w październiku 2018 roku, inflacja sięgnęła 25% i w tym czasie odnotowano również wzrost zainteresowania się Bitcoinem. W sierpniu siągnięto szczyt volumenu na Bitcoinie – na poziomie 830 BTC. Z kolei w Indiach, gdzie obroty kryptowalutami przez zmieniające się w kółko przepisy, nie są zbyt duże, rekordy padły również zaraz po tym, kiedy indyjska rupia spadła o 12% w stosunku do dolara. Riala natomiast – waluta Iranu – obniżyła swoją wartość o 70% i wtedy szczyty osiągała para walutowa BTC/riala.

I ostatnim przykładem jest Nigerii, gdzie ludziom coraz trudniej jest kupić podstawowe produkty za nairę, której to wartość stopniowo osłabia się. W drugiej połowie minionego roku, volumen na Bitcoinie wzrósł o ponad 50%, pomimo, że na giełdach Bitcoin kontynuował trend spadkowy.

Te przykłady, choć można powiedzieć, że są jeszcze w skali mikro porównując do reszty świata – mogą być pewnym zwiastunem tego, co będzie się działo podczas światowego kryzysu finansowego. Jest duże prawdopodobieństwo, że ludzie postawią na kryptowaluty, choć część bardziej zachowawczych inwestorów, z pewnością wybierze mniej ryzykowne inwestycje. Dlatego – moim zdaniem – najlepiej jest wolną gotówkę zdywersyfikować, dzieląc np 70% na bezpieczniejsze rozwiązania – np na tzw “skarpetę” – gotówka w domu może być bardziej bezpieczna niż w banku (już dziś banki mogą w ramach “podejrzeń” zablokować środki na kontach nawet na trzy miesiące) czy kamienie szlachetne, a 30% na inwestycje bardziej ryzykowne, jak właśnie kryptowaluty, które de facto mogą ostatecznie przynieść znacznie większe zyski, niż ta większa pula trzymana w “skarbcu”.

Pamiętajmy, że na rynku kryptowalut to nie tylko kupowanie wybranych projektów może przynieść zyski, ale są też różnego rodzaju narzędzia, programy i inne możliwości, które bardzo prawdopodobne, że w czasie kryzysu, będą cieszyły się jeszcze większym powodzeniem.

 

Pamiętaj jednak – jesteś dorosły i jesteś w 100% jesteś odpowiedzialny za swoje decyzje i za swój kapitał. Jeśli podejmujesz dane kroki, to zawsze na własne ryzyko. A każda inwestycja wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości kapitału. Ja wyrażam jedynie swoją opinię, która nie jest poradą inwestycyjną. Nie udzielam porad inwestycyjnych i nie sugeruję danych zakupów osobom, z którymi nie współpracuję. Jeśli jesteś gotów na współpracę w zakresie działania na rynku kryptowalut, zapraszam do kontaktu na moje social media lub na adres e-mail: kontakt@paweldrewniak.com.

Comments (1)

  1. Pingback: Koronawirus, a kryptowaluty - co będzie dalej? | #PAUL21

Leave a comment